BLOG JEST KONTYNUOWANY NA STRONIE AUTORSKIEJ:
http://www.zbigniewmatyjaszczyk.pl/
ZAPRASZAM!
Znajsziesz tutaj:
- najnowsze wiersze
- ściągniesz darmowy tomik poetycki w PDF - Ciepłodajny erotyk
- wyślesz e-kartkę z wierszem
Wstąp i zaczytaj się...
Zbigniew Matyjaszczyk
Prawą dłonią przywitałem lewą dłoń
było, jak gdybyś była ze mną
Czasami tak niewiele wystarczy, żeby poczuć się lepiej
Dobrze, że mróz tylko za oknem, a ciepło nieskończenie
wypływa z wnętrza uspokojonego Ja
Już najwyższy czas osiągnąć marzenia
pocałować na dobranoc policzki i oczy zasypiające z patrzenia na szczęście
Tagi: o miłości
skomentuj (1)
Gdybym nie padał – Śnieg Padający – z bezmiaru nieba Dmuchany Deszcz,
nie byłbym wokół, gdzie tylko spojrzysz... Ciepło mych płatków ze sobą weź.
Błękit rozległy w drobinach czasu opowieść prószy, o tym, że wiem,
słyszę, odczuwam, widzę, doznaję, jak bardzo lubisz Puchowy Śnieg.
Tagi: o miłości
skomentuj (2)
Poruszaj uchem, wiesz, że lubię.
Powiem ci do niego coś albo podszepnę pomysł na sen,
wymyśloną dobranockę, pieszczotę mówioną.
Ziewnij sobie, daj mi otwarty znak.
Będę już pewien, że jesteś senna, nieomal śpiąca.
Przytulę się, ogonek podkulę.
Zaśnij.
Ja też spróbuję. Szczelnie ułożony, obejmujący,
będę czuwał, ale tylko chwilę, nim też zapadnę.
Jest cudownie dobrze.
Bliskość jest bardzo blisko, a ty
rytmicznie poruszasz uchem, wsłuchanym w słowa
monotonnej kołysanki szczęśliwego jak nigdy nic
zabujanego oddechu.
Tagi: o miłości
skomentuj (2)Przytulony do piersi, śniłem ciepły sen. Kobiecy oddech gładził włosy śpiące razem ze mną, dłonie i czoło białe, spokojne, rozchmurzone. „Tak dobrze” – trwało nieskończenie i nie potrzebowałem już niczego więcej... Wolny duch i ciało uwolnione z potrzeby seksu – odpoczywało, ciesząc się nagimi promieniami zaproszonego otwartym oknem słońca. Trwałem tak bez określonego czasu i przyczyny, ciesząc się nieświadomie swobodnym przemijaniem do chwili, w której poczułem jej dłoń, obejmującą mnie tam, gdzie zawsze oczekiwałem tego najbardziej. Sen był piękny, ale jego urok był niczym w porównaniu z pieszczotą narastającą. Udając, że jeszcze śpię, przekręciłem się na wznak, dając jej jednocześnie znak, że odczuwam coś, co może być jedynie snem. Spałem na niby, z powiekami nieruchomo zamkniętymi, ciałem bezwładnym, wyczuwającym jej najmniejszy ruch. Żeby nie przerwać mojego (udawanego) snu, zsuwała się bezszelestnie to tam, to tu, dobierając się wargami, językiem, dziąsłami, zębami do narastającej we mnie ciekawości. O dobry Boże, powiadam Ci, nie mając ciała, nie masz tej słodkiej radości – takiej jaką mamy – my. O dobry Boże, dziękuję Ci, dziękuję... I tak się modląc w udawanym śnie, sączyłem rozkosz, a ona mocniej jeszcze sączyła sobą mnie i sączyła... Wargi rozgrzane czerwienią natężonej krwi, ściskały silniej, najsilniej, to znów puszczały, by język cały owinąć się mógł wężowym ruchem, gniotąc, pulsując, pełznąc wylizanym śladem śliny, gotowy zadać cios ostateczny stężonym jadem zabójczej vaginy. Jej obie dłonie – lecz mniejsza o nie, bo przecież palce liczniejsze – dotykały wszędzie, gdzie powinny i nie powinny były dotykać... A ja w nie-śnie, udając, że nadal śpię, czułem między wierszami, że wnika coś we mnie, głęboko się wciska, naślinionymi palcami nawilża, zbliża się, przenika, szuka mnie w środku i w głębię się chowa; bawiąc się w mężczyznę, czyniąc mnie kobietą, znieważa męską dumę lubieżną podnietą... Wewnątrz jej ust bezgranicznie ośmielony, wstydziłem się pieszczoty, umieszczonej we mnie, wepchniętej palcem dobrze nawilżonym. Udami objęła kolano moje śpiące, tarła się o nie, ściskała mocno, jakby zamierzając bez żadnej obawy wchłonąć je w kobiecość dla samej zabawy. Upał przetaczał się pod namiotem kołdry. Nasilony do granic wytrzymałości, zlewał się strużką potu, klucząc między kwiatami woni uwolnionej z pobudzonej intymności. Myślałem już tylko o jednym – o jednym – podwojonym – zwielokrotnionym wybuchu, wypełniającym, zachłannym, wykrzyczanym, uwolnionym!... Natrętne myśli: „Jeszcze kochanie, rób to kochanie, szybciej, mocniej, głębiej, mocniej, szybciej, jeszcze, głębiej, mocniej...” opanowały całe napięte JA. Nie byłem już mną, byłem – jednym, jedynym pragnieniem... O godzinie 11:32 i 18 sekund wykrzyczałem przeraźliwie, jakby mnie zarzynali, obdzierali ze skóry, nabijali na pal... Ona jęczała jednocześnie ze mną, dławiąc krzyk wargami obejmującymi – wypełnionymi po brzegi. Nieustanie i nadal ściskała bezlitośnie udami okalającymi wymęczone kolano. Jeszcze głębiej penetrowała, bawiąc się palcami między wierszami. Było bosko... Ach, żeby tak, dzisiaj miała jakiś niebiański znak, że jestem gotów, potrzebuję, pragnę i chętnie zasnę na piersiach nagich, żeby obudzić się jeszcze raz o 11:32 albo i innej godzinie rozkoszy.
Tagi: erotyk
skomentuj (4)
Szukam głowy między twoimi dłońmi, ale nic.
Chyba się poturlała pod zasłonę łóżko.
Rozmach ścian zasłania widoczność.
Gdzie jesteś Słońce?
Zegar wybił mnie po gębie. Wstawaj debilu, już czas!
Nierówno ustawionymi źrenicami dostrzegam rozdwojone drzwi i okna.
Tu się wpuszcza, tam wypuszcza.
Furtki myśli tęsknot oczekiwań.
Pode mną, w swoim mieszkaniu, sąsiadka szczypie prześcieradło,
nade mną przeżywają małżeński poranny orgazm,
po lewej słuchają wiadomości, po prawej
cisza makowca w grobie sinej od chłodu zamrażarki.
Gdzie jesteś Słońce?
Na dzisiaj przecież nie zapowiadali deszczu mgły ani chmur.
Dlaczego zatem - z promieni kwiatem - nie ma ciebie tu?
Szukam głowy rąk myśli uganiających się na zabój.
Dlaczego mnie nie obejmujesz ciepłem delikatnych głaskań,
kiedy zegar dobija godzinę ostateczną?
Tagi: new imagination
skomentuj (2)
Wszystko jasne, narzeczony o niczym się nie dowie,
pozostanie narzeczonym, przecież ustalone.
Ogolone kurczaki zrzędzą na grzędach w zamrażarce,
wódka skrzywia się w skrzynkach pod kluczem,
sala i orkiestra zaklepane na amen.
Wesele musi być piękne i pięknie sfilmowane.
Nadziana jak Azja Tuhajbejowicz na palu kochanka,
bujasz ukochanego Franka, cierpiącego w samotności niezliczone
rozstania.
Przecież ustalone.
Przyrzekniecie sobie, a kiedy będzie wkładał ci obrączkę,
drżąco wysuniesz dłoń i wspomnisz innego...
Wolałabyś nie...
Ale nic nie poradzisz na to, że tak bardzo ci się chce.
Wiadomo, o niczym i nikim nikt się nie dowie.
Franek to taki spokojny człowiek.
A tobie tak trudno odrzucić kochanka.
Zagalopowałaś się na stepie, z wiatrem, motylami w zębach,
rybami na piersiach – klepiącymi łuskowatymi ogonami
różowatość zawilgoconych sutków.
Wyznajesz w telefonach, że się dotykasz tam...
Słucham i nie wiem, co mam począć z tą nagością słów, w które
ubrałaś niejedno z nieskromnych, nieposkromionych pragnień.
Tagi: new imagination
skomentuj (1)
Cyfry:
IP – adres, z którego wysyłam maile, zaglądam na strony.
Wystarczy wejść: http://www.ip-adress.com
Wiem już gdzie jestem i skąd!
Cyfry papilarne pozostawiłem też na blogach, forach.
anafora
anafora
Określają mnie też cyfry osobiste - imienia i daty urodzenia.
Wszystko z góry objaśnione: jaki jestem, dokąd zmierzam,
z kim powinienem być, a z kim nie.
oj nie
oj nie
Nie muszę zgadywać, czy mam ją kochać i co z tego będzie.
Wystarczy znać datę urodzenia – magiczną cyfrę osobistą.
Wszystko już wiem: gdzie i kiedy, co i jak
kosmiczny znak
cyfrowy znak
Sprawdzę jeszcze na dzisiaj biorytm:
fizyczny: minus 13 (padam przy komputerze)
emocjonalny: minus 78 (psychiczny dołek)
intelektualny: minus 75 (stanowczo nie powinienem pisać wierszy)
intuicyjny: minus 58 (lepiej nie podejmować żadnych decyzji)
Data urodzenia: 26.9.1969
Ilość przeżytych dni: 14640
znak zodiaku: Waga
Wzrost i waga, rozmiar, obwód, pojemność, nr komórki.
Opisuje mnie niezliczona ilość cyfr.
Jestem cyfrowy, jak i Ty – ukryta pod słodkim IP,
wyrażająca się właściwą cyfrą,
umiejętnie wykręcona w namiętnych numerkach.
Tagi: new imagination
skomentuj (2)
otworkiem wygryzionym w liściu między żyłkami
prześlizguję patrzenie przyciągane ciągnące do
obrazu w którym zdejmujesz ubranie
Boże jak się nasycam nasycam Boże
odejmujesz zdejmujesz ujmujesz mnie i rzeczy zanim je
porzucisz w nieładzie nieładzie ładnym
szczelinką wyszarpaną na strunach brzmiących
przeciska się westchnienie tchnienie natchnienie
o Jezu Jezu jak się nasycam pozą poza liściem
oglądaną w udanym momencie
cała błyszcząca w świetle doceniona cieniem
pochylasz wyginasz mimochodem odchodząc mnie od zmysłów
pełnych zamysłów które bym spełnił bez namysłu
po drugiej stronie liścia szepczesz włosy nierozczesane
czasem zerkasz na zegar na niebie na mnie poza liściem
poza tym nie musisz udawać, że mnie lubisz
bowiem o tym wiem
wiem
Tagi: meo i julia
skomentuj (1)
Zawieszam fotografie
kolejno jedna, druga, czarna i szatynka
w poziomie, pionie, w czapce, z włosami rozwianymi
oczy takie oczywiste, rzeczy takie rzeczywiste
wszystko co było i jest nieustannie
Pochylam się do uśmiechów
zbliżam do zbliżeń zapamiętanych
chwile co chwile wylatują z klatek
przezierają zza czasu, który niby to
już przeminął
Na portretach nie widać dłoni
głaszczących, podających się do uścisku
nie ma też wszystkiego utulanego delikatnie
wargami albo i ukradkiem
Słowo odkładam na półkę
staje się zbędne, kiedy na nie patrzę
zawieszam fotografie, kolejno
w różnej proporcji spamiętanych znaczeń.
Tagi: o miłości
skomentuj (1)
Wyraz wytrącony z równowagi
z ledwością utrzymał się na linii wypowiedzi.
Miał własne zdanie.
Ale któż słucha, o czym mówi samotny, nawet wyrazisty, wyraz...?
Oczy odskoczyły przed napastliwym spojrzeniem,
opuszczone, niepewnie zatrzepotały rzęsami.
Chciałyby tarzać się w źrenicach, ale
nie wytrzymały dziobnięć napuszonego wzroku.
Wiara zaraziła się obawą.
Zatrzymana wpół kroku, zawahała się i zawróciła, popadając w
miarowe rozkołysanie. Jeszcze nie wybiła jej pora i
nikt nie udzielił jej wskazówek we właściwym czasie.
Tęsknota wtuliła się w poduszkę, obudziła z niej zaspane sny.
Zapach włosów owiniętych, szepty nocnych uniesień...
Wszystko co było i nic.
Reszta wypełniła się sama, zalała po brzegi czarę odurzoną
mocą namiętnych niespełnionych wyobrażeń.
Tagi: new imagination
skomentuj (1)
Znowu dobrze, że jesteś
pachniesz orgazmem
Leżę nagi, osłonięty udem, dotknięty poruszonymi palcami dłoni
Przełykam twoją ślinę
za oknem grzmi jeszcze muzyka melodyjnego mroku
Wieczorami chowasz w sobie słońce, niepowtarzalny dygot promieni
szepcących kącikami ust
Zasypiam zmęczony burzliwym rozbudzeniem
ciało ocieka jeszcze kroplami niedokończonych pieszczot
Wysłuchuję czułej modlitwy nabrzmiałych warg uspokajanych
potulnymi głaskami równomiernego oddechu
Już czas
Wiemy, że musisz iść, i że ja muszę
Jutro i po jutrze miną kolejne wieczory, w których jak dziś
uprowadzisz do siebie całe ziemskie słońce.
Tagi: erotyk
skomentuj (2)
Ach, żeby tak, zakochać się jak w filmie...
i nawet cierpieć z miłości i płakać po nocach, ach...
Snuć się mętnie, między drzewami, spomiędzy traw
zrywy motyli wyciągać spojrzeniami tęskniącymi...
Ach... czuć, że łomoce dusza na każdą myśl, i budzić się we łzach, ach...
Strach, że taka miłość nie nadejdzie, nie daje mi motywacji, by żyć.
Chcę kochać! Ale jak? kiedy nie mam miłości,
a życie jak piach przesypuje się przez ręce...?
Bach, trach i ciach!
Mam!... Mam upragnioną MIŁOŚĆ - uczucie jak w piosence, wierszu, telenoweli!
Wszystko się plącze i My poplątani, spragnieni siebie, wniebowzięci, bezmiernie oddani
kochamy się! kochamy najwięcej, najpiękniej!
Czuję, że wreszcie istnieję!
Palcem przenoszę góry, popycham księżyc, zatrzymuję słońce.
Jak bosko, Boże!... Kocham Cię za tę miłość, za całe to DOBRZE!
...Szkoda tylko, że My - w osobne życia uwikłani - nie możemy być ze sobą codziennie...
Jedno tu drugie tam... zupełnie jak w piosence.
Ach, dlaczego muszę tak bardzo cierpieć? snuć się między drzewami,
na wiatr upuszczać ziarna łez, bo My jesteśmy tak - nieszczęśliwie zakochani.
Drży ciało na każdą myśl.
Boże jak ciężko, jak NIE DOBRZE!
Ach, żeby tak: nie kochać, nie istnieć!.. Już nie mam sił dalej żyć!
Chcę umrzeć, nie budzić się we łzach, nie przymierać z tęsknoty więcej!
Ale jak? kiedy mam miłość jak w piosence?
Czas bezlitośnie rozciąga wnętrze, piach zasypuje już nie tylko ręce.
(...)
Tak. Nie żałuję. Grzechem żałować piękno.
Tak. Kocham nadal. Takie miłości są wieczne.
Nie. Nie spotkamy się już nigdy.
Tak będzie lepiej...
Podziękuj mi za to rozstanie
moje ty udręczone tęsknotą zagubione serce.
Jutro się odnajdziesz, wiem,
w nowej piosence
Tagi: o miłości
skomentuj (3)
OK,
jeszcze raz...
Mam myśleć o tym...?
o rozbieraniu, muśnięciach, pieszczotach?
Mam z e-maili, SMS-ów wyciskać erotyczne inspiracje?
pożerać ciało niezobaczone?
rozszerzonymi nozdrzami wyobrażać niepoznaną woń?
rozgrzewać zmysły zmyślonym ciepłem?
Jaki mam być w tych moich wyuzdaniach? Czuły, namiętny?...
Może wolisz delikatnie, a może odpowiada ci rola niezaspokojonej dziwki?
Może jedno i drugie, po kolei i na odwrót, zależnie
od ekspresji, emocji, ograniczeń wyobraźni?
Jeśli zechcę, w moim marzeniu zrobisz wszystko.
Ze mną, przede mną, bez przerwy, bezwstydnie, z rozkoszą.
A co ze wzwodem?...
Przecież będę pobudzony myśląc o tym wszystkim.
Mam się dotykać, obejmować, położyć na brzuchu, ruszać biodrami?...
A co ze spermą, jeśli wyobraźnia nie zawiedzie?
A co przytulaniem tuż po?
Przytulania nie będzie?...
Wspólnego odpoczywania, gorącego buziaka na koniec,
smyrania we włosach
nie będzie?...
Mam myśleć o tym?...
Masz myśleć?...
Czy zbędna jest niezbędna czułość i miłość?
Czy podobnie jak nasz seks, na chybcika, wymyślona będzie?
Tagi: erotyk, wiersz dla dorosłych
skomentuj (2)
Ty i ja? Razem? Na sobie?
A kto na kim albo pod kim, a może obok?
w uścisku, zakręceniu, poplątaniu, zwarciu, zespoleniu?
Masz to w głowie?
Ty i ja?
oddychanie własnymi oddechami, jednocześnie, z ust do ust?
zlepianie zmysłami od gorących języków aż do zimnych nóg?
Ty i ja
głęboko pod kołdrą, z wierzchu na kołdrze
wolniej, szybciej, ciszej, głośniej
Świadoma własnej kobiecości jak i ja
starszy od ciebie, a może młodszy?
a może równocześnie? od przodu, od tyłu, do zamęczenia?
Wyobrażasz to sobie? Totalny czad!
w nikim innym się nie mieści - w tobie się mieści
jeszcze, i raz, i dwa, od zmysłów, od czasu do czasu
kolejny raz
Masz to!
masz i masz, wyrwało się, a teraz tonie
w ciszy, w spokoju po całym pokoju płynie
na wznak, na znak, leży na dnie, na prześcieradle, na zawsze.
Tagi: erotyk
skomentuj (1)
Mężczyźni sikając, trzymają Go palcami
kobiety przykucają, i też jest pięknie.
Nie sądzę, żeby trzeba było wstydzić się rzeczy normalnych.
Nie sądzę też, że należy pisać o tym wiersze...
Jestem człowiekiem i ty nim jesteś, wiem, bo czytasz...
Jakie inne zwierzę umiałoby poskładać litery, a
później wyśmiać pod nosem treść niebogobojną?
Mężczyźni patrzą...
Kobiety spokojnie rozbierają się w pokojach,
obracają ciała w kierunku świetlistych żarówek,
balsamują je spojrzeniami, pulsując.
Napaleni angażują się palcami,
przeżywają chwile upadłych uniesień, klikając w
ikony nieprzyzwoitych wyborów.
Może to przez to lato albo niewiarygodnie rozgorzałą jesień?
Wszystko wytłumaczymy sobie,
żeby się tylko poczuć
lepiej.
Tagi: erotyk
skomentuj (1)
Dzień dobry!
Śpisz?...
To ja!
Znowu jestem
do rozpraszania powiek, wąchania ciasta
do plątania się we włosy tu i tam poszukiwania
Słucham, co mi powiesz i czego nie mówisz
daję, czego potrzebujesz i też to, co wydaje się zupełnie zbędne
otwieram drzwi, tłumaczę wszystko i o wszystko pytam
przepraszam za tamto, wybaczam to
na koniec pocałunek
Zastanawiam się, czy to nie jest za mało, może za dużo...?
Jak zwykle w chwilach niepewności, przykładam sobie ucho do serca
zamkniętymi oczyma czytam gotowe odpowiedzi
kocham po prostu
dlatego wszystko jest takie jasne, choć
do ciemności zagmatwane, kiedy za dużo się o tym myśli.
Tagi: o miłości
skomentuj (1)
Idę
prowadzę psa albo on mnie
moje ja i ja przechodniów omijają się
nie zwracam uwagi, chyba że
mężczyzna z wyłupiastym okiem usiądzie na przystanku
przejdzie kobieta z wydatnym dekoltem
pies zatrzyma się na trawniku
Wiem
banał i zwykłota
ale tak... cholernie jest!
I zasadniczo wcale to nie jest takie złe, bo
chodzę, widzę, słyszę, pożądam
żyję...
Nic mnie nie boli, mam dom, jedzenie i seks
przebieram w talentach, które zakopać, a które nie.
Dlatego
stanowczo zaprzeczam pomówieniom, jakoby
życie było złe.
Tagi: traktacik filozoficzny
skomentuj (0)
Naga Julia uważnie stąpa po mokrej trawie
pod parasolem gęstniejącego deszczu zapomina o chłodzie
spogląda na krople unoszące kwiaty sutków
przepełniające kielichy piersi z których
spragniony Meo na pewno będzie pił
Odurzona spojrzeniami łąki otwiera się na dotyk
wyraźnie odczuwa potoki biegnące korytami ud
dłonie układa w kubeczki
włosom pozwala na policzkach lśnić
Słońce przebijające się zza parawanu chmur rozpędza krople
przygląda się jej – stojącej z ramionami rozpiętymi
W odruchu jaśniejącej przyzwoitości
okrywa seksualność tęczą wielobarwnego woalu
Parująca woń wilgotnego ciała unosi się do
wszelkich zakamarków świata
Czuję
Pragnę
Szukam źródła...
Ot, taki to
wiosenny deszcz.
Tagi: meo i julia
skomentuj (3)
dotknij...
nie będę robił tego sam
wiem że kobieta lubi słuchać
popatrz obliż wargi zamknij oczy skup się
nie używaj słów wystarczą oddechy mruczenia ciche ach
popłyń...
wzmożony na morze nadciąga wiatr
w napęczniałe żagle rozpętaniem dmucha
na falach skacz tańcz od chmurnego błękitu rozkołysana
dobijasz do brzegu na kolanach padasz twarzą w mokry piach
czekaj...
jeszcze wszystko gra brzęczy dygoce
muzyka jak z tuby wydobywa się z ucha
oszalałem wypiłaś ten szał i zaczął w tobie szukać
dźwięki pulsują szarpią włosy rozwichrzone na
odkryj się...
teraz będę odnajdywał w celi ciała uwięzionego ducha
wstążką płatkiem atłasem rozbijam kraty
tu szukam tam szukam szukam
przyciągam odpycham wbijam unoszę
z otwartych ran wypijam łzy strażnika duszę gołymi rękami
wsłuchuję się słucham
drżą od rozpędu niewzruszone mury
wyrywam z głębin lochu wyciągam go na wierzch
tętni dudni pazurami czepia się ścian boi się światła
duch duch duch
wybucha...
głuchnę rozerwany na milion krzyków
jestem ogniem językiem płomienia rozbłyskiem
jednością z tu i teraz było i będzie wszystko i nic
kamyk na kamyku
Bóg patrzy...
uwolniłem ducha.
Tagi: erotyk
skomentuj (2)