RSS
 

Zmienia nutę co minutę

22 paź

Jakże bym ci włosy plótł,
gdybym w nie nie wbijał palców
po policzku w kącik ust
sunął po omacku?

Jakże mógłbym nogą w tył
uciec z między ud twych
zaciśniętych jakby cud
między nimi tam był?

Bóg mi ciebie dał na grzech
a mnie tobie na pokutę
Grzech ten
na anielski śpiew
zmienia nutę
co minutę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przeniesienie bloga – NOWA STRONA Z WIERSZAMI

22 sty

BLOG JEST KONTYNUOWANY NA STRONIE AUTORSKIEJ:

http://www.zbigniewmatyjaszczyk.pl/

ZAPRASZAM!
Znajsziesz tutaj:

- najnowsze wiersze

- ściągniesz darmowy  tomik poetycki w PDF – Ciepłodajny erotyk

- wyślesz e-kartkę z wierszem
 

Wstąp i zaczytaj się…

Zbigniew Matyjaszczyk

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Leżę na boku, przede mną ściana kanapy

11 sty

Prawą dłonią przywitałem lewą dłoń
było, jak gdybyś była ze mną
Czasami tak niewiele wystarczy, żeby poczuć się lepiej

Dobrze, że mróz tylko za oknem, a ciepło nieskończenie
wypływa z wnętrza uspokojonego Ja

Już najwyższy czas osiągnąć marzenia
pocałować na dobranoc policzki i oczy zasypiające z patrzenia na szczęście

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Puchowy Śnieg

03 sty

Gdybym nie padał – Śnieg Padający – z bezmiaru nieba Dmuchany Deszcz,
nie byłbym wokół, gdzie tylko spojrzysz… Ciepło mych płatków ze sobą weź.
Błękit rozległy w drobinach czasu opowieść prószy, o tym, że wiem,
słyszę, odczuwam, widzę, doznaję, jak bardzo lubisz Puchowy Śnieg.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Poruszaj uchem

08 gru

Poruszaj uchem, wiesz, że lubię.
Powiem ci do niego coś albo podszepnę pomysł na sen,
wymyśloną dobranockę, pieszczotę mówioną.

Ziewnij sobie, daj mi otwarty znak.
Będę już pewien, że jesteś senna, nieomal śpiąca.
Przytulę się, ogonek podkulę.

Zaśnij.
Ja też spróbuję. Szczelnie ułożony, obejmujący,
będę czuwał, ale tylko chwilę, nim też zapadnę.

Jest cudownie dobrze.
Bliskość jest bardzo blisko, a ty
rytmicznie poruszasz uchem, wsłuchanym w słowa
monotonnej kołysanki szczęśliwego jak nigdy nic
zabujanego oddechu.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Godz. 11:32 i 18 sek.

30 lis

Przytulony do piersi, śniłem ciepły sen. Kobiecy oddech gładził włosy śpiące razem ze mną, dłonie i czoło białe, spokojne, rozchmurzone. „Tak dobrze” – trwało nieskończenie i nie potrzebowałem już niczego więcej… Wolny duch i ciało uwolnione z potrzeby seksu – odpoczywało, ciesząc się nagimi promieniami zaproszonego otwartym oknem słońca. Trwałem tak bez określonego czasu i przyczyny, ciesząc się nieświadomie swobodnym przemijaniem do chwili, w której poczułem jej dłoń, obejmującą mnie tam, gdzie zawsze oczekiwałem tego najbardziej. Sen był piękny, ale jego urok był niczym w porównaniu z pieszczotą narastającą. Udając, że jeszcze śpię, przekręciłem się na wznak, dając jej jednocześnie znak, że odczuwam coś, co może być jedynie snem. Spałem na niby, z powiekami nieruchomo zamkniętymi, ciałem bezwładnym, wyczuwającym jej najmniejszy ruch. Żeby nie przerwać mojego (udawanego) snu, zsuwała się bezszelestnie to tam, to tu, dobierając się wargami, językiem, dziąsłami, zębami do narastającej we mnie ciekawości. O dobry Boże, powiadam Ci, nie mając ciała, nie masz tej słodkiej radości – takiej jaką mamy – my. O dobry Boże, dziękuję Ci, dziękuję… I tak się modląc w udawanym śnie, sączyłem rozkosz, a ona mocniej jeszcze sączyła sobą mnie i sączyła… Wargi rozgrzane czerwienią natężonej krwi, ściskały silniej, najsilniej, to znów puszczały, by język cały owinąć się mógł wężowym ruchem, gniotąc, pulsując, pełznąc wylizanym śladem śliny, gotowy zadać cios ostateczny stężonym jadem zabójczej vaginy. Jej obie dłonie – lecz mniejsza o nie, bo przecież palce liczniejsze – dotykały wszędzie, gdzie powinny i nie powinny były dotykać… A ja w nie-śnie, udając, że nadal śpię, czułem między wierszami, że wnika coś we mnie, głęboko się wciska, naślinionymi palcami nawilża, zbliża się, przenika, szuka mnie w środku i w głębię się chowa; bawiąc się w mężczyznę, czyniąc mnie kobietą, znieważa męską dumę lubieżną podnietą… Wewnątrz jej ust bezgranicznie ośmielony, wstydziłem się pieszczoty, umieszczonej we mnie, wepchniętej palcem dobrze nawilżonym. Udami objęła kolano moje śpiące, tarła się o nie, ściskała mocno, jakby zamierzając bez żadnej obawy wchłonąć je w kobiecość dla samej zabawy. Upał przetaczał się pod namiotem kołdry. Nasilony do granic wytrzymałości, zlewał się strużką potu, klucząc między kwiatami woni uwolnionej z pobudzonej intymności. Myślałem już tylko o jednym – o jednym – podwojonym – zwielokrotnionym wybuchu, wypełniającym, zachłannym, wykrzyczanym, uwolnionym!… Natrętne myśli: „Jeszcze kochanie, rób to kochanie, szybciej, mocniej, głębiej, mocniej, szybciej, jeszcze, głębiej, mocniej…” opanowały całe napięte JA. Nie byłem już mną, byłem – jednym, jedynym pragnieniem… O godzinie 11:32 i 18 sekund wykrzyczałem przeraźliwie, jakby mnie zarzynali, obdzierali ze skóry, nabijali na pal… Ona jęczała jednocześnie ze mną, dławiąc krzyk wargami obejmującymi – wypełnionymi po brzegi. Nieustanie i nadal ściskała bezlitośnie udami okalającymi wymęczone kolano. Jeszcze głębiej penetrowała, bawiąc się palcami między wierszami. Było bosko… Ach, żeby tak, dzisiaj miała jakiś niebiański znak, że jestem gotów, potrzebuję, pragnę i chętnie zasnę na piersiach nagich, żeby obudzić się jeszcze raz o 11:32 albo i innej godzinie rozkoszy.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Głowa poturlana

28 lis

Szukam głowy między twoimi dłońmi, ale nic.
Chyba się poturlała pod zasłonę łóżko.

Rozmach ścian zasłania widoczność.
Gdzie jesteś Słońce?

Zegar wybił mnie po gębie. Wstawaj debilu, już czas!
Nierówno ustawionymi źrenicami dostrzegam rozdwojone drzwi i okna.
Tu się wpuszcza, tam wypuszcza.
Furtki myśli tęsknot oczekiwań.

Pode mną, w swoim mieszkaniu, sąsiadka szczypie prześcieradło,
nade mną przeżywają małżeński poranny orgazm,
po lewej słuchają wiadomości, po prawej
cisza makowca w grobie sinej od chłodu zamrażarki.

Gdzie jesteś Słońce?
Na dzisiaj przecież nie zapowiadali deszczu mgły ani chmur.
Dlaczego zatem – z promieni kwiatem – nie ma ciebie tu?

Szukam głowy rąk myśli uganiających się na zabój.
Dlaczego mnie nie obejmujesz ciepłem delikatnych głaskań,
kiedy zegar dobija godzinę ostateczną?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W stepie szerokim

08 lis

Wszystko jasne, narzeczony o niczym się nie dowie,
pozostanie narzeczonym, przecież ustalone.

Ogolone kurczaki zrzędzą na grzędach w zamrażarce,
wódka skrzywia się w skrzynkach pod kluczem,
sala i orkiestra zaklepane na amen.
Wesele musi być piękne i pięknie sfilmowane.

Nadziana jak Azja Tuhajbejowicz na palu kochanka,
bujasz ukochanego Franka, cierpiącego w samotności niezliczone
rozstania.

Przecież ustalone.
Przyrzekniecie sobie, a  kiedy będzie wkładał ci obrączkę,
drżąco wysuniesz dłoń i wspomnisz innego…

Wolałabyś nie…
Ale nic nie poradzisz na to, że tak bardzo ci się chce.
Wiadomo, o niczym i nikim nikt się nie dowie.
Franek to taki spokojny człowiek.

A tobie tak trudno odrzucić kochanka.
Zagalopowałaś się na stepie, z wiatrem, motylami w zębach,
rybami na piersiach – klepiącymi łuskowatymi ogonami
różowatość zawilgoconych sutków.

Wyznajesz w telefonach, że się dotykasz tam…
Słucham i nie wiem, co mam począć z tą nagością słów, w które
ubrałaś niejedno z nieskromnych, nieposkromionych pragnień.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Numerologia

26 paź

Cyfry:
IP – adres, z którego wysyłam maile, zaglądam na strony.
Wystarczy wejść:
http://www.ip-adress.com

Wiem już gdzie jestem i skąd!
Cyfry papilarne pozostawiłem też na blogach, forach.
anafora
anafora

Określają mnie też cyfry osobiste – imienia i daty urodzenia.
Wszystko z góry objaśnione: jaki jestem, dokąd zmierzam,
z kim powinienem być, a z kim nie.
oj nie
oj nie

Nie muszę zgadywać, czy mam ją kochać i co z tego będzie.
Wystarczy znać datę urodzenia – magiczną cyfrę osobistą.
Wszystko już wiem: gdzie i kiedy, co i jak
kosmiczny znak
cyfrowy znak

Sprawdzę jeszcze na dzisiaj biorytm:
fizyczny: minus 13 (padam przy komputerze)
emocjonalny: minus 78 (psychiczny dołek)
intelektualny: minus 75 (stanowczo nie powinienem pisać wierszy)
intuicyjny: minus 58 (lepiej nie podejmować żadnych decyzji)

Data urodzenia: 26.9.1969
Ilość przeżytych dni: 14640
znak zodiaku: Waga

Wzrost i waga, rozmiar, obwód, pojemność, nr komórki.
Opisuje mnie niezliczona ilość cyfr.
Jestem cyfrowy, jak i Ty – ukryta pod słodkim IP,
wyrażająca się właściwą cyfrą,
umiejętnie wykręcona w namiętnych numerkach.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Po drugiej stronie liścia

16 paź

otworkiem wygryzionym w liściu między żyłkami
prześlizguję patrzenie przyciągane ciągnące do
obrazu w którym zdejmujesz ubranie

Boże jak się nasycam nasycam Boże
odejmujesz zdejmujesz ujmujesz mnie i rzeczy zanim je
porzucisz w nieładzie nieładzie ładnym

szczelinką wyszarpaną na strunach brzmiących
przeciska się westchnienie tchnienie natchnienie
o Jezu Jezu jak się nasycam pozą poza liściem
oglądaną w udanym momencie

cała błyszcząca w świetle doceniona cieniem
pochylasz wyginasz mimochodem odchodząc mnie od zmysłów
pełnych zamysłów które bym spełnił bez namysłu

po drugiej stronie liścia szepczesz włosy nierozczesane
czasem zerkasz na zegar na niebie na mnie poza liściem
poza tym nie musisz udawać, że mnie lubisz
bowiem o tym wiem
wiem

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS

Polecamy

Nie masz jeszcze bloga? Załóż bloga

Polecamy